Pierwszy tegoroczny wyścig w naszym kraju był taki, jak potrzeba... Czyli wszystko na miarę oczekiwań i możliwości zawodników. Pogoda ani ciepła, ani zimna, deszcz nie lał, ale też nie kurzyło się, a trasa była dość łatwa – no, nie na tyle, żeby startującym było z górki i z wiatrem.

Na inaugurację sezonu wystawiliśmy dość liczny skład i wszyscy dali dowód, że na wycieczkę nie przyjechali! Znów u naszych zawodników widzieliśmy wielkie serce do ścigania i całkiem dobre efekty.

Od pierwszego wyścigu nasi pojawiali się na czołowych miejscach i tak dojechaliśmy do ostatniego. Sygnał do walki wysłała Maja Jona, która debiutancki wyścig juniorek młodszych ukończyła na 3 miejscu.

Żacy, uskrzydleni atmosferą zawodów, dali pokaz solidnej jazdy i wykupili bilety na dalszą część sezonu. W zajęciu wyższych lokat nie pomogło im jechanie na góralach, które nie niosły naszych krasnali na finiszu. Mimo to Maurycy Gwóźdź był 5, Adam Kukla 11, a Przemek Kapela 16.

W młodzikach chłopaki trochę zaspali na starcie, ale im bliżej mety, tym lepiej było. Szkoda, że wyścig trwał około 20 minut. Skończyło się na 10 miejscu Mikołaja Baranowskiego. Sebastian Baranowski był 27, Paweł Świerczyński 28, a Szymon Malanda 32.

Juniorzy młodsi wyciągnęli wnioski z wyścigu młodzików i ze startu ruszyli jak lawina... Tchu starczyło do połowy wyścigu, ale miejsca i tak są świetne, bo Stefan Baron był 3, Jakub Baranowski 5, Szymon Lis 15, Franciszek Tlatlik 17, a Igor Kubicki 19.

Dziękujemy za już i powodzenia w kolejnych wyścigach.

‍